Bydgoszcz, 21 Października 2017
 
 
Facebook Twitter Google Plus
Spotkanie poetyckie z Wojciechem Banachem Drukuj Wyślij znajomemu

czwartek, 6 lipca 2017 - spotkanie poetyckie z Wojciechem Banachem pt. „Śmierciochron” i promocja tomu wierszy. Wprowadzenie - Maciej Krzyżan, czytanie tekstów - Mieczysław Franaszek

Wojciech Banach, fot. Jacek Soliński
Wojciech Banach, fot. Jacek Soliński
 

Wojciech Banach (ur.1953 w Bydgoszczy) – autor kilkunastu książek poetyckich. W latach 1975-1981 był członkiem Grupy Faktu Poetyckiego "Parkan", znanej z niekonwencjonalnych prezentacji literackich. Od 1990 jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Autor 17 tomów wierszy.W 2005 został laureatem Nagrody Artystycznej Prezydenta Bydgoszczy, a w latach 2009 i 2015 - Strzały Łuczniczki - nagrody literackiej za najlepszą bydgoską książkę ubiegłego roku. W 2016 roku nagrodzony medalem „Za Twórczy Wkład w Kulturę Chrześcijańską”. Od 2011r. pełni funkcję prezesa zarządu Bydgoskiego Oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

(…) A jednak w wierszach tego dojrzałego mężczyzny i doświadczonego poety szaleją demony sprzeciwu, negacji i sarkazmu właściwe buntom młodych i gniewnych. Czemu to przypisać? Wierności młodzieńczym kontestacjom zawartym w debiutanckich tomikach, czy też czysto ludzkiemu rozgoryczeniu, które nas ogarnia po latach nie spełnionych nadziei? Jakie by nie były źródła – literacki efekt jest przejmujący, godny uwagi i wart przeżycia. Poetycki warsztat autora chroni nas przed zalewem zbędnych słów i przesadną dekoracyjnością pustych metafor. Tu każde słowo waży, a każda pointa porusza. Częste tropy autobiograficzne nie rażą dosłownością, a tylko zaświadczają o szczerości, a więc i o dramatyzmie wyznania.

Zdzisław Pruss

 

Twórczość Wojciecha Banacha jest poezją jednostkowych, niepowtarzalnych sytuacji świata i świadomości. Sytuacyjne jest wrażenie, przeżycie i nawet moralność. Każda sytuacja wymaga od nowa i od nowa namysłu nad sobą i światem. Nie można żyć jak w zeszłym roku, miesiącu, czy dniu. Każdorazowo trzeba ustanawiać siebie i świat dookoła. Uwaga jest tu wymogiem przyzwoitego, dobrego życia. Wojciech Banach zdaje się przekonywać czytelnika – chcesz żyć godziwie, bądź uważny, waż słowo, obcuj ze światem bez pośredników.”

Krzysztof Derdowski

 

Banach nie składa jednoznacznych deklaracji. Jest sceptyczny i ironiczny, waży słowa może właśnie dlatego, żeby nie zostać posądzonym o deklaratywność.

(…) Przyglądając się światu z bliska, potrafi zachować dystans do opisywanych spraw. Żadnej egzaltacji. Mówi o doświadczeniu swojego pokolenia. W latach siedemdziesiątych był Banach członkiem grupy faktu poetyckiego Parkan. Była to poezja dnia codziennego, zapisywała spostrzeżenia ulicy, małe i duże dramaty, klęski i radości zwykłych ludzi. (…) protest przeciwko rzeczywistości – rozumianej szeroko, bo wiersze dotykają szarej egzystencji, codzienności, braku perspektyw, kryzysu postaw moralnych, także kultury, literatury i polityki (poczucie oszukanego pokolenia), wyrażony w sposób chłodny, wyważony, z dużą dozą sceptycyzmu, ironii, także (co ważne) autoironii, a nawet szyderstwa i drwiny, jest bardzo widoczny. Dzięki dystansowi do przedstawionych spraw, a często tylko ich sygnalizowaniu, pozostawia autor pole do snucia własnych refleksji i  interpretacji. (…) Banach nie unika wulgaryzmów językowych, wyrażeń potocznych, z życia wziętych. Również dzięki temu osiąga autentyzm w przedstawianiu świata – z całą jego brutalnością i cierpieniem.

Ewa Piechocka

Mówić co prawda

Wiersze Wojciecha Banacha od początku mocno wpisują się w dyskurs polityczny i ideologiczny, choć sam poeta daleki jest od deklaracji. Patrzy na to, co go otacza z ciepłą ironią i dystansem, czasem z goryczą. Patrzy także z dystansem na czasy, kiedy światem zachodnim wstrząsały przemiany obyczajowe, a na scenę polityczną wkraczali lewicowi radykałowie, nieuciekający od stosowania metod terrorystycznych. Symbolizowali „wolność”, chociaż po latach historia surowo zweryfikowała ich postawy, ukazując ich jako ludzi zniewolonych – przez ideologię, narkotyki, przemoc. Co pozostaje? Według poety – pisana z wielkiej litery „Nadzieja/ na genetyczną ciągłość/ ostrego widzenia kolorów i kształtów/ i niezmienny układ palców/ przy podstawowych akordach”. Czyli – niepodlegający modom kod zachowań i postaw, przeciwstawiony chwilowym zauroczeniom taką czy inną ideologią. Banach nie ukrywa swoich zapatrywań, jakże dalekich od ślepej wiary zachodnioeuropejskich elit w marksizm. Jest bogatszy od zachodnich „wnucząt Aurory” o doświadczenie dziesiątków lat życia w kraju totalitarnym, ponurej realizacji marksistowskiej utopii.

Zwykło się klasyfikować twórczość bydgoszczanina jako pogłos Nowej Fali, poezję społecznego zaangażowania. Jeśli tak, to musimy zastrzec, że jest to zaangażowanie nie tyle po stronie tej czy innej wspólnoty (od tych poeta raczej stroni), co po stronie człowieka rzuconego na arenę przemian społeczno-ekonomicznych, po której grasują głodne lwy kapitalizmu.

Bohater Banacha „słów używa niechętnie”, że sparafrazuję fragment jednego z wierszy. Ale – choć przywoływany jest tu Przyboś – nie wynika ta oszczędność z awangardowego nakazu: „najmniej słów”. Poeta pragnie ocalić ich wartość w świecie inflacji słów, w którym niewiele albo zgoła nic one nie znaczą. Wartość słów – jak ją zmierzyć? Tym, czemu służą. Jeśli prawdzie, warto się o nie troskać. Bo poeta jeśli już musi mówić, to musi „mówić/ co prawda”.

Jarosław Jakubowski

Wojciech Banach, Śmierciochron
Wojciech Banach, Śmierciochron
 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
   
  Copyright 2004-2015 Galeria Autorska