Spotkanie poetyckie z Wojciechem Banachem

czwartek, 8 listopada 2018 - „Strzępy i pąki”, spotkanie poetyckie i promocja tomu wierszy, Wojciech Banach, wprowadzenie – Bartłomiej Siwiec, czytanie wierszy – Roma Warmus.

Wojciech Banach, fot. Jacek Soliński
Wojciech Banach, fot. Jacek Soliński
 

Wojciech Banach  (ur. 1953 w Bydgoszczy) -  autor kilkunastu książek poetyckich. W latach 1975-1981 był członkiem Grupy Faktu Poetyckiego "Parkan", znanej z niekonwencjonalnych prezentacji literackich. Od 1990 jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Autor 17 tomów wierszy. W 2005 r. został laureatem Nagrody Artystycznej Prezydenta Bydgoszczy, a w latach 2009 i 2015 - Strzały Łuczniczki - nagrody literackiej za najlepszą bydgoską książkę ubiegłego roku. W 2016 roku nagrodzony medalem „Za Twórczy Wkład w Kulturę Chrześcijańską". Od 2011r. pełni funkcję prezesa zarządu Bydgoskiego Oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

 

Banach ma talent do nadawania swoim kolejnym zbiorom wierszy ciekawych tytułów. Podobnie jak w przypadku Śmierciochronu, tak też w tej książce na początek zostaje wyrzucony wiersz tytułowy. Napisze w nim o wyjściu z czarno-białego świata, ze świata gdzie wszystko było poukładane, a teraz znów trzeba się z nim mierzyć. Obecny Banachowy świat, nie jest taki prosty, wszystko jest w nim poprzestawiane do tego stopnia, że nie dziwią go „puste miejsca po krzyżach i obrączkach", a nawet „czas przestał istnieć". Czyżby podmiot liryczny był głęboko pogodzony z losem i nie tli się już w nim iskra buntu? Czy w świecie, w którym strzępy przeszłości przeplatać się będą z pąkami zauroczeń, nie ma już miejsca na pełnokrwisty bunt? I co w tym zbiorze zatriumfuje, Schopenhauerowski pesymizm, czy ironia zawarta choćby w końcowym wersie tytułowego wiersza: „Ściemnia się Późno już - Pora wstawać".

(...) ile dróg człowiek musi przejść, by dojść do drugiego człowieka? To nie takie łatwe, przeważnie zresztą dochodzimy za późno, jak podmiot liryczny w tym intrygującym zbiorze, który nieraz „miał problem z czasem i miejscem dramatu". (...)

Banach jest twórcą o dużej wyobraźni, potrafi umiejętnie postawić nowy problem, jak i ze świeżością spojrzeć na stary. Jest to w pewnym sensie twórca nieprzewidywalny i ciągle zaskakujący. Rozpiętość tematów pozornie zdumiewa. Raz pisze o swojej dzielnicy, innym razem o płytach winylowych znalezionych w piwnicy, koniu na biegunach, a nawet o planetoidzie. Ale te tematy, to tylko preteksty albo takie poetyckie didaskalia, potrzebne do opowiedzenia jednej, bardzo ważnej historii, którą przedstawia nam już ponad czterdzieści lat, o tym że na Ziemi żyjemy tylko raz, że każdy dzień jest niepowtarzalny i niesie w sobie nie tylko kolory szachownicy, ale i tęczy, i że człowiek jest strasznie samotny, a co jeszcze gorsze, musi stoczyć beznadziejną walkę z całym światem. Tylko w taki sposób, zgodnie zresztą z regułą opracowaną przez starożytnych, może dojść do samego siebie. W tej perspektywie, bydgoski poeta jawi się też jako egzystencjalista, który w ironicznych i przewrotnych wierszach czasami bywa też nostalgiczny i refleksyjny, a coraz częściej - i chwała mu za to - metafizyczny.

Bartłomiej Siwiec