Bydgoszcz, 17 Lipca 2018
 
 
Facebook Twitter Google Plus
Spotkanie poetyckie z Wiesławem Trzeciakowskim Drukuj Wyślij znajomemu

czwartek, 17 maja 2018 - „Cały mój człowiek” – spotkanie poetyckie i promocja książki z okazji jubileuszu 40-lecia pracy twórczej Wiesława Trzeciakowskiego z udziałem: Wojciecha Banacha, Mieczysława Franaszka, Grzegorza J. Grzmot-Bilskiego, Jarosława Jakubowskiego, Jana Kaji, ks. Franciszka Kameckiego, Krzysztofa Kuczkowskiego, Macieja Krzyżana, Zdzisława Prussa, Marka Kazimierza Siwca, ks. Jana Sochonia, Jacka Solińskiego i Marka Szulakiewicza; czytanie tekstów – autor, Mieczysław Franaszek i Roma Warmus.

Wiesław Trzeciakowski
Wiesław Trzeciakowski
 

Wiesław Trzeciakowski (ur. 1950 w Bydgoszczy). Poeta, prozaik, eseista, tłumacz niemieckiej poezji i eseistyki, krytyk literacki (literatura polska i niemieckojęzyczna XIX w.), badacz historii Bydgoszczy w latach 1939-1945.  Laureat głównej nagrody XII Ogólnopolskiego Festiwalu Poezji w Łodzi (1978) za książkowy debiut poetycki (Chłopiec z różą, Łódź 1979). Laureat XII Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. W. Broniewskiego w Płocku (2000 r., II nagroda) oraz honorowej nagrody “Białego Pióra” (Warszawa – Płock, za rok 2000) im. D. Stolarskiego za humanistyczne wartości  w literaturze. Laureat II nagrody w kategorii “esej” w V edycji Ogólnopolskiego Konkursu Małych Form Literackich im. S. Żeromskiego (Lublin - Nałęczów 2006 r.). Stały współpracownik miesięcznika  Przegląd Artystyczno-Literacki (PAL, Toruń) w latach 1997 – 2001 (red. naczelny prof. Lech Witkowski). Od stycznia 2003 do lipca 2005 roku redaktor naczelny Kwartalnika Akademickiego (wyd: Akademia Bydgoska, obecnie Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy). Członek Internationale Novalis Gesellschaft (Niemcy). W 2012 roku (XII edycja) nagroda  Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego w Toruniu za fundamentalną dla historii Bydgoszczy książkę Śmierć w Bydgoszczy 1939-1945 (1 wyd., 2011 r., 2 wydanie poszerz. 2012, 3 wydanie poszerz. 2013). W listopadzie 2015 roku (XXXIV Tydzień Kultury Chrześcijańskiej w Bydgoszczy) otrzymał z rąk ks. biskupa dra Jana Tyrawy (ordynariusz Diecezji Bydgoskiej) medal-statuetkę laureata w kategorii "Twórca" za twórczy wkład do kultury chrześcijańskiej. Wydał do tej pory jako autor  i współautor 31 książek. Autor kilkuset publikacji prasowych (eseje, przekłady, wiersze, opowiadania, artykuły naukowe z historii, literatury i filozofii, recenzje) czasopismach polskich jak: Odra (Wrocław), Dekada Literacka (Kraków), Teksty Drugie (IBL PAN Warszawa), Topos (Sopot), Przegląd Artystyczno-Literacki (Toruń), Kwartalnik Artystyczny (Bydgoszcz), Hybryda (Kraków).

(…) „Poeta odczytuje kulturę jako wielką opowieść o człowieku. To on jest w centrum uwagi – od antyku aż do czasów współczesnych. Najpełniejszy wyraz ten antropocentryzm znalazł w chrześcijaństwie. Powiedzmy to wyraźnie – nawet jeśli Trzeciakowski nie jest poetą religijnym, to z pewnością często nim bywa. Religijnym, a ściślej – katolickim, bo w kręgu katolickich dogmatów rozgrywa on swój dramat człowieka wierzącego, a jednocześnie uwikłanego w sprawy światowe. Na pierwszym miejscu stawia poeta Chrystusa, niejednokrotnie zwracając się do Niego wprost, jak do mistrza i jedynego pocieszyciela w najtrudniejszych chwilach życia. Zawołanie „Ty jeden jesteś światła/ Nieprzemijaniem!” z wiersza „Blaski” jest gestem jednoznacznym i w jakiś sposób dziś radykalnym. Oznacza bowiem pełne zawierzenie w Chrystusową opiekę, pełne oddanie się na służbę wyszydzonemu przez nowoczesny świat Królowi Żydowskiemu” (…)

Jarosław Jakubowski

Kilka słów na moje 40lecie pracy literackiej

Do literatury polskiej wszedłem nieoczekiwanie w 1978 roku, kiedy zostałem głównym laureatem konkursu na najlepszy książkowy debiut poetycki, podczas XII Ogólnopolskiego Festiwalu Poezji w Łodzi. To było w tamtym czasie jedno z najważniejszych wydarzeń literackich w Polsce. Wybrano mój skromny tomik miniatur poetyckich Chłopiec z różą (na 113 tomików  z Polski), który ukazał się w 1979 roku (Wyd. Łódzkie), w nakładzie 2.000 egzemplarzy. Otrzymałem nagrodę finansową, chyba w wysokości dwóch ówczesnych pensji. A po ukazaniu się tomiku w 1979 r., też w ramach nagrody, wydawnictwo wypłaciło mi honorarium. Ówczesne jury składające się z wybitnych postaci polskiej literatury podjęło taką decyzję, która pozwoliła mi uważać się za poetę.

Może warto dodać - wyłącznie jako fakt -  że laureatami tego Festiwalu (wcześniej Łódzkiej Wiosny Poetyckiej) byli m.in. Tadeusz Nowak, Zbigniew Herbert, Wisława Szymborska. Poznałem wówczas osobiście w Łodzi m.in. Tadeusza Nowaka z Krakowa, wybitnego prozaika i poetę, autora słynnego w latach 80tych XX w. poetyckiego tekstu Ta nasza młodość, który, jako pieśń z muzyką Zygmunta Koniecznego, stał się legendą Piwnicy pod Baranami w Krakowie, szczególnie w genialnym wykonaniu Haliny Wyrodek.

Poznałem także Henryka Czarneckiego, cenionego wówczas łódzkiego scenarzysty telewizyjnego, autora znanego serialu Daleko od szosy. Kochany człowiek! To była połowa maja 1978 roku, pojechałem do Łodzi w cienkiej koszuli, a w nocy  nagle wróciła zima, na ulicach leżał śnieg! Pan Henryk podszedł do mnie w hotelu, widząc jak się trzęsę z zimna, i pyta, czy mam coś więcej niż ta koszula. Wyglądało to dramatycznie, więc on pojechał autem do swego domu, przywiózł mi kożuszek bez rękawów, jaki noszą na planie ludzie filmu. Dzięki temu przetrwałem 3 zimne dni w Łodzi, a potem w Sieradzu. Kożuszek oczywiście wrócił do niego pocztą, wysłany z Bydgoszczy przez moją Mamę.

Podobnie sympatycznym człowiekiem był łódzki poeta i prezes tamtejszych literatów Jan Huszcza, przyjaciel Jarosława Iwaszkiewicza, przewodniczący jury tego Festiwalu. Dzięki łódzkiemu konkursowi poznałem później najbardziej znanego i wpływowego wówczas krytyka literackiego Artura Sandauera, profesora Uniwersytetu Warszawskiego, prowadziłem z nim nawet okazjonalną korespondencję. Mimo surowości jego poglądów okazywał mi szacunek i sympatię. Mam w moim domowym archiwum trochę kartek pocztowych i kilka listów od niego. Z takich znajomości trudno nie być dumnym. To ważne jak znaki i drogowskazy, jakich ludzi się spotyka na drodze życia.

Ale to był początek, do tego niełatwy, mimo łódzkiego sukcesu. Długa i kamienista droga, ogrom pracy intelektualnej, dużo zniechęceń, obojętności lub wrogości różnych ówczesnych środowisk literackich, samotności, niepewności, czy to, co piszę, ma wartość. Tak zwykle bywa w życiu pisarza, który nie tylko sam pisze, ale jest także czytelnikiem cudzych książek i biografii, najchętniej przebywa intelektualnie i emocjonalnie w kręgu swoich ulubionych utworów i dzieł sztuki od starożytności po współczesność. Platon, poeci greccy okresów klasycznego i hellenistycznego, poeci i retorzy rzymscy, dni spędzone nad „O kształceniu mówcy” Kwintyliana, nad Tacytem, Seneką, Liwiuszem, ukochane pisma Św. Augustyna, tak ważne dla mnie po moim nawróceniu w 1977 roku, kilka lat ślęczenia nad kulturą i literaturą średniowiecza, studia nad manicheizmem i gnozą, czytany w oryginale i tłumaczony na mój użytek Novalis (w 2001 r. ukazały się Hymny do Nocy w moim przekładzie) i wczesny romantyzm niemiecki, dwie podróże śladami Novalisa w Niemczech (1996, 2005), wieloletnia praca nad biografią i utworami Novalisa, potem pojawił się w moim życiu literackim Georg Trakl, jako boczna droga zainteresowań Novalisem, i tak dalej, i tak dalej, krok po kroku, jak to wszystko się ze sobą wiąże! Nie ma przypadków.

Czasami jedno zdanie człowieka, którego spotkałem, lub przeczytałem, miało dla mnie ogromne znaczenie, było odkryciem, wskazówką, błyskiem światła.

Wspomniany już Artur Sandauer namawiał mnie nie tylko do pisania wierszy, ale radził mi zająć się poważnie krytyką literacką, kiedy w 1984 roku (o ile dobrze pamiętam) ukazała się moja recenzja jego opowiadań w Polityce (Warszawa), a to było w tamtych czasach jedno z najbardziej opiniotwórczych i prestiżowych czasopism w Polsce. Po spotkaniu w Bydgoszczy (w Klubie Międzynarodowej Książki i Prasy, gdzie Sandauer miał wieczór autorski) pojechaliśmy na kolację w małym gronie osób, do restauracji „Michał” na Błoniu. Tam powiedział do mnie tak: „Niech pan się zajmuje tylko wybitnymi zjawiskami,  widzi pan, jak czas szybko płynie, szkoda czasu na rzeczy pozbawione wartości, nie warto o nich pisać, nawet źle, bo to też może być dla kogoś wyróżnienie, rozumie pan?”. I tej wskazówki trzymałem się od tamtej pory przez wszystkie lata.

Ale najważniejsze dla mnie od początku dojrzałej twórczości, tj. od 1978 roku, było chrześcijaństwo, jako moja religia i osobista historia, ono przewartościowało mnie całkowicie po moim nawróceniu (1977 r.),  miało też decydujący wpływ na całą twórczość. Po 40 latach pracy intelektualnej i duchowej jestem w takim miejscu, z którego „człowiek widzący” wie, że literatura nie jest z tego świata, w sensie źródła (Słowo, Duch) oraz zadania.  Dlatego nie akceptuję  światopoglądowego materializmu, ani ateizmu, ani ich tragicznej dla ludzkości konsekwencji, tzn. relatywizmu moralnego.

Wiesław Trzeciakowski, 2018

Cały mój człowiek
 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
   
  Copyright 2004-2015 Galeria Autorska