Bydgoszcz, 20 Marca 2019
 
 
Facebook Twitter Google Plus
Spotkanie z Kazimierzem Siwcem i Krzysztofem Derdowskim Drukuj Wyślij znajomemu

Czwartek, 18 grudnia 2014, godz. 18 - Uwewnętrznienie – dwugłos, spotkanie poetyckie z Markiem Kazimierzem Siwcem oraz spotkanie autorskie z Krzysztofem Derdowskim autorem książki „Kto w wielkiej gonitwie życia... Rzecz o poezji Marka Kazimierza Siwca”. Fragmenty książki przeczyta Mieczysław Franaszek.

Marek Kazimierz Siwiec, fot. Kajetan Soliński
Marek Kazimierz Siwiec, fot. Kajetan Soliński
 

Marek Kazimierz Siwiec ur. 3 III 1950r. w Kętrzynie na Warmii, poeta, filozof. Profesor Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy. Jeden z założycieli i członek Rady Naukowej pisma Filo-Sofija, w którym redaguje dział Filo-Sofija i poezja. Miastem jego wczesnej młodości był Olsztyn. Ukończył prawo na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz filozofię na Uniwersytecie Warszawskim. Tam też uzyskał doktorat z filozofii (1986). Od września 1987 do kwietnia 1988 przebywał w Londynie. Habilitował się na UMK (2007). Opublikował książki poetyckie: Odwrócone lustro (1979), Twój świt ucieka nad ranem (1984), Kostka (1990), Żyłka (2011), Kto (2013). Publikował m. in. w „Poezji”, „Nowym Wyrazie”, „Kwartalniku Artystycznym”, „Okolicy poetów – Kwartalniku”, „Frazie”. Jego wiersze były publikowane w wielu antologiach literackich, a także prezentowane w telewizji i w radiu. Autor książek filozoficznych: Los, zło, tajemnica. Ku twórczym źródłom poezji Aleksandra Wata i Czesława Miłosza (2005); Od Platona do Beardsleya. Drogi estetycznej metakrytyki (2005). Współredaktor książek: Rozumieć cierpienie? Wokół myśli Jana Pawła II i pytań o przyszłość chrześcijaństwa (2010); Poznawanie Kazimierza Hoffmana, Filozoficzno-kulturowe źródła i konteksty (2011). Redaktor monograficznego numeru „Twórca, twórczość”, 3/2013 „Filo-Sofija”. Współredaktor monograficznego numeru „Twórca, twórczość, źródło”, 4/2014 „Filo-Sofija”. Autor kilkudziesięciu rozpraw i szkiców z filozofii, estetyki, krytyki literackiej, m. in. o współczesnych poetach, Zbigniewie Herbercie, Czesławie Miłoszu, Stanisławie Grochowiaku, Kazimierzu Hoffmanie, Kazimierzu Świegockim, Stanisławie Czerniaku. Przewodniczący Oddziału Bydgoskiego Polskiego Towarzystwa Filozoficznego.

Krzysztof Derdowski, fot. Kajetan Soliński
Krzysztof Derdowski, fot. Kajetan Soliński

Krzysztof Derdowski – ur. w 1957 r., autor tomików wierszy: Czasowo nie ma wieczności i Cienie i postacie, a także powieści: Znikanie, Robal, Chłód, Naga oraz Wstyd. Wielokrotnie prezentował swoje wiersze, opowiadania, recenzje i szkice literackie w takich pismach jak: „Twórczość”, „Odra”, „Poezja”, „Fraza”, „Topos”, „Nurt”, „Kwartalnik Artystyczny”. Pisał między innymi o twórczości” Ireneusza Iredyńskiego, Kazimierza Hoffmana, Wisławy Szymborskiej, Ryszarda Kapuścińskiego, Janusza Żernickiego, Zdzisława Polsakiewicza. Autor książki „Mistyka zwierzęta i koany. Rzecz o poezji Stanisława Czerniaka” (2013)

Krzysztof Derdowski jest także autorem scenariuszy filmowych i sztuk teatralnych publikowanych w miesięczniku „Dialog” oraz prezentowanych podczas tak zwanych prób czytanych w teatrach: Współczesnym we Wrocławiu, Polskim w Poznaniu, Słowackiego w Krakowie. Jednoaktówki zebrał w tomie Zawsze.

Krzysztof Derdowski jest laureatem poetyckiego konkursu Czerwonej Róży, a jego powieści Chłód i Wyuzdanie uznane zostały za najlepsze bydgoskie książki w 2003 i 2012 roku i nagrodzone Strzałą Łuczniczki.

* * *

 

(fragmenty książki)

 

(…)Metodę poetycką Siwca można nazwać mistycznym realizmem. Doznania i przeczucia mistyczne nie pojawiają się tu w jakichś szczególnych okolicznościach, wyizolowanych sytuacjach; nie ma tu osobnych miejsc sacrum i profanum. (…)

Tu się idzie przez świat i jego problemy tu i teraz, a jednocześnie idzie się zawsze, jakby w wieczności. Mamy zadziwiający i niespotykany w polskiej poezji efekt – odwiecznego pielgrzyma i całkiem współczesnego wędrowca. To ktoś, kto idzie w tej chwili całkiem współczesną ulicą, a jednocześnie idzie przez wieki. A idzie do swego kresu, bezkompromisowo i odważnie, ale także do źródeł swojego człowieczeństwa i poezji. Czym są owe źródła człowieczeństwa i poezji? To najistotniejsze impulsy życia, niepochwytne początki, z których człowiek wysnuwa swoje myśli i czyny.

(…)Siwiec w wielu wierszach opowiada o dzielności człowieka wobec beznadziejności życia.

Mistyka, wędrowanie i zawierzenie (…)Rzucenie siebie niczym piłkę w świat, o czym opowiada Siwiec, nie jest żadną z tych dróg. To jest trochę życie na chybił trafił. I nie chodzi tu o pochwałę braku rozwagi. Istotą jest tu zaryzykowanie i zawierzenie. Jeśli nie zaryzykujesz, nie dowiesz się, jaki jesteś i jaki jest świat. Przesadna zapobiegliwość odseparuje ciebie skutecznie od żywiołów życia. Mówiąc jeszcze inaczej – poezjowanie nie jest realizacją dobrych manier czy jakiejkolwiek poprawności pedagogicznej.

 

(…)To poezja odysei człowieka ku własnemu wnętrzu i odysei całkiem miejskiego świadka współczesności. I o ocalenie tej drogi, podarowanie jej sobie (…)

 

Nie ma w wierszach Siwca politycznego zaangażowania i zacietrzewienia. Nie mówi się tu nigdy w imieniu racji jakichś grup społecznych czy politycznych. Mówiąc w największym skrócie, mogę zapewnić czytelników, że Siwiec nie był polityczny. A jednak napisał sporo wierszy o polskiej rzeczywistości lat 70. i 80. Napisał jednak w sposób radykalnie nienowofalowy. Napisał po prostu swoją prywatną historię komunizmu, „Solidarności”, stanu wojennego i III RP. Historię prywatną, jak mówię, i osobistą. Łączącą się ściśle z tym, co napisałem powyżej o nicości, toposie wędrówki i drogi oraz o zawierzeniu losowi, rzuceniu siebie w życie.

Komunizm, konsumpcjonizm czy choćby rażenie piorunem są okolicznościami, w których człowiek musi potwierdzać swoją wolność, zadawać wspomniane ciosy nicości, mieć swoje Termopile. Polityka, ekonomia, prawo są tu szczegółowymi okolicznościami wędrowania.

Zauważmy, wolność jest nagością, z którą nie można żyć. Ta wymarzona, wytęskniona wolność okazuje się czymś nieomal nie do zniesienia. Co czyni ją tak trudną? Otóż prawdziwa wolność jest bezbronnością. Zbieranie koalicjantów, forsy, pozyskiwanie wpływów, które towarzyszą ludzkim staraniom o dostatek, powodzenie i osobistą swobodę, oddalają jednocześnie ludzi od wolności. Człowiek wolny, powtórzę, jest bezbronny, nagi, rzucony w świat i zawierzający temu wrzuceniu. Wolność to stan świeckiej świętości.

Hiob nie ma się do kogo zwrócić. Stawką jest tu zagadka ludzkiego życia, a nie jego gotowa religijna i eschatologiczna formuła. Zbawieni, potępieni może będziemy, a może nie. Któż to wie? I musimy z tym żyć dalej. I wciąż pytać o sprawy ostateczne i nasłuchiwać i wypatrywać odpowiedzi. Siwiec zdaje się twierdzić: Nawet jeśli Boga nie ma, to i tak winieneś Go wypatrywać i nasłuchiwać. Uważność wobec tajemnicy jest tu jedną z pierwszych powinności.

 

(…)Marek K. Siwiec czyni często poezję tematem swojego poetyckiego pisania. Widać w jego wierszach duże wyczucie metajęzyczności poetyckiego słowa. To zresztą pewna właściwość każdej dobrej poezji, że zawiera ona refleksje o samej sobie i o poecie, czyli autorefleksje poety nad tym, kim jest poeta i czym jest jego poezja.

Tak kluczowe pytania, jak: Czy poetą się jest, czy się tylko bywa? Czy wszystko jest poezją? Czy po Holocauście i II wojnie światowej poezja w ogóle jest możliwa? I tym podobne pytania. Piszę o tym tak obszernie, bowiem zależy mi na tym, żeby refleksję Siwca na temat poezji pomieścić na szerszym tle dociekań innych poetów w tej mierze oraz zdając sobie sprawę i z tego, że Siwiec jest też autorem znakomitych analiz twórczości Aleksandra Wata, Czesława Miłosza i Zbigniewa Herberta.

(…)Jedynie wolny człowiek może się dziwić. Człowiek zniewolony, dogmatyczny, podporządkowany istniejącym wyjaśnieniom, a częściej brakowi owych wyjaśnień, dziwić się nie może. Zdziwienie nie jest mu dane. Dlatego Siwiec tak często mówi o trudnej radości, którą daje wolność, która jest wywalczonym w trudach przez człowieka prawem do zdziwienia.

To współistnienie poezji i filozofii w dziele Siwca też nie jest wcale zgodne i pokojowe. Jest to żywy spór o poznanie i życie.

Autorowi Żyłki bliskie są też dwa sposoby obcowania ze światem, które wypatrzył u Wata. Idzie o wspomniane już zdziwienie i podziw. Siwiec nieustannie dziwi się w swej poezji problematycznemu byciu, jakiemuś szczególnemu zachowaniu, manifestacji przyrody, ale też wyraża zachwyt urokami świata i jego objawieniami niczym darami. Dlatego napisze wiersz Toast łączący samowiedzę, zdziwienie i podziw czy też, jakbym wolał powiedzieć: zachwyt.

 

(…)We wszystkich swoich tomikach Marek K. Siwiec snuje pewną miłosną opowieść. Poczynającą się od namiętnego współżycia, podążającą przez wspólną codzienność, ku śmierci ukochanej.

Zrazu jest więc to opowieść o cielesności i seksualnej bliskości. To przede wszystkim opowieść o nocy i dniu, o tym, co kochający mogą sobie przekazać, dać, podarować, ale też o tym, czego dać sobie nie mogą, choćby nie wiadomo, jak bardzo chcieli.

Krainą miłości jest w tej poezji noc. Jej trwanie, zagospodarowanie czynią miłość możliwą. Mamy tu też do czynienia z kosmologicznym umieszczeniem miłości w porządku: nocy i dni. Noc jest czasem spełnienia. Dzień czasem chaosu. Noc jest czasem miłości. Dzień czasem owej miłości utraty. Dlatego Siwca szczególnie w jego miłosnych lirykach interesuje przejście od nocy do dnia.

 

Krzysztof Derdowski, Kto w wielkiej gonitwie życia… Rzecz o poezji Marka Kazimierza Siwca (fragmenty)

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
   
  Copyright 2004-2015 Galeria Autorska