Bydgoszcz, 23 Lutego 2012
 
 
Spotkanie poetyckie z Michałem Tabaczyńskim Drukuj Wyślij znajomemu

Czwartek, 22 grudnia 2011, godz. 18, spotkanie poetyckie z  Michałem  Tabaczyńskim pt. „Europa pod śniegiem”.

Michał Tabaczyński  ur. w 1976 roku w Bydgoszczy. Kilka lat studiował na bydgoskiej Akademii Medycznej, by ostatecznie ukończyć literaturę porównawczą (w Łodzi), polonistykę i filologię słowiańską (w Toruniu).
Debiutował w 2002 roku w przekładami wierszy angielskiej poetki wiktoriańskiej Christiny Rossetti. Jego przekłady poetyckie (z angielskiego i czeskiego), szkice krytyczne, recenzje i eseje publikowały liczne czasopisma, m.in. „Ha!art” (którego jest stałym współpracownikiem), „Portret”, „Twórczość”, „Undergrunt”, „Borussia”, nowojorski „Przegląd Polski” i amerykańskie czasopismo literackie „Callaloo”. W latach 2006-2007 był recenzentem „Dziennika Polska Europa Świat”.

W roku 2004 ukazał się jego debiutancki arkusz poetycki Wiersz (Toruń 2004). Rok później opublikował antologię współczesnej poezji amerykańskiej Parada równości (Kraków 2005). W roku 2006 wszedł w skład grupy krytyków, którzy zredagowali liczący ponad osiemset stron słownik młodej kultury Tekstylia bis (Kraków 2006). W następnym roku ukazał się tom jego wierszy z lat 1997-2006 Szkolny atlas apokalipsy (Nowa Ruda 2007). Dotychczasową bibliografię zamyka zbiór szkiców literackich Koniec zabawy w pokolenie. Eseje o młodej literaturze (Bydgoszcz 2010).

*     *     *

Poezja jest oczywiście funkcją młodości, zresztą – równie często, jak się wydaje – jest też funkcją starości. Najpewniej dlatego, że jest po prostu funkcją samotności. I niepewności. I odrzucenia. I tak dalej. Jest najprostszą – ale także w jakimś istotnym sensie: ostateczną – próbą negocjacji ze światem. Świat, z którym za pomocą poezji się negocjuje, to tylko pseudonim, pod którym kryje się społeczeństwo ze wszystkimi dostępnymi mu środkami opresji: rodziną, szkołą, pracą, ojczyzną, kulturą; a każda z nich operuje nieznośnym językiem konwenansu (kto ty jesteś?; kogo kochasz bardziej, mamusię czy tatusia?; co poeta chciał powiedzieć?; a co chciał powiedzieć polityk?; a co rzeczywiście powiedział?).

To przeciwko temu idiomowi zwraca się poezja, to na polu słów negocjuje swoje (nasze?) racje ze światem i jego opresją. Takie używanie poezji zrywa, co jasne, z rozumieniem jej jako mowy czystej i świętej. W istocie, nigdy taką nie bywała. Na szczęście, zresztą, bo świętość paraliżuje i zniechęca swoją nieosiągalnością. Nie jest czysta i nie jest święta, bo jest użyteczna – używamy jej jako mechanizmu wyzwolenia. Gdy to zrozumiemy, przestaniemy się dziwić temu odwiecznemu paradoksowi: że więcej ludzi pisze wiersze niż je czyta. Ich pisanie jest przecież skuteczniejszą, bo najbardziej własną, metodą negocjacji. […]

Siłą poezji jest jej wielojęzyczność. Siłą w tym mianowicie sensie, że w negocjacjach ze światem potrafi przeciwstawić jego suchej retoryce nieprzebraną mnogość języków. Im jest ich więcej, tym świat w tym sporze ma mniejsze szanse. Tym wolniej i mniej skutecznie negocjuje. Wielojęzyczność to zresztą przewaga, jaką zdobywają nie tylko obdarzeni umiejętnością (i chęcią) pisania wierszy, ale także – skromniej – obdarzeni umiejętnością ich czytania. Poezja jest sposobem negocjacji, jest więc wprost – sposobem istnienia w świecie. Im lepsze wiersze, im ich więcej, tym światu zostaje mniej argumentów w naszych negocjacjach. Im więcej poezji, tym bardziej udane negocjacje. Czego sobie i Państwu życzę.

Michał Tabaczyński (ze szkicu Poezja jako sposób istnienia)

 

Europa pod śniegiem

„Biały śniegu,
czemuś taki biały
na brudnokrwistym świecie?
Czemu przykrywasz wszystko?”
-- Harry Martinson


Jest czysto i jasno. Jak nigdy. I miłość
pozbyła się brudu. Żegluje po morzu bieli
i koi pamięć, wymazuje niedawne szarzyzny, co było
brudnokrwiste, już takie nie jest – teraz się beztrosko anieli.

Pasie się na białych placach i białych poboczach autostrad,
żeby się nie zgubić, pobrzękuje dzwoneczkiem u szyi,
czasem na niby, na postrach,
próbuje się schować na tej białej pustyni...

*     *     *
Mleczna kopuła łuny wznosi się nad miastem.
Noc w barwach filmów grozy z siedemdziesiątych lat.
Ponad tym wszystkim chmury – złowrogie, strzępiaste.
To wyrok w zawieszeniu. Świeży śnieg – właśnie spadł.

Michał Tabaczyński, 2010

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
   
  Copyright 2004-2011 Galeria Autorska