Bydgoszcz, 5 Lutego 2012
 
 
Spotkanie poetyckie z Krzysztofem Grzechowiakiem pt. Pomyślę o tym jutro Drukuj Wyślij znajomemu

Czwartek, 25 II 2010,  godz. 18 - spotkanie poetyckie z Krzysztofem Grzechowiakiem pt. „Pomyślę o tym jutro"

 Krzysztof Grzechowiak, ur. 1955 we Wrześni. Poeta, krytyk literacki. Debiutował w 1980 w „Radarze". Publikował w „Nurcie", „Okolicach", „Tytule" i prasie codziennej. Brał udział w almanachu młodej poezji wielkopolskiej Przedpole (1986). Wydał tomy poezji: Wersja Ostateczna (1986), Opis walki (1989) Regalia (2005) i Senilia (2009). Od 1981 związany z NGP Drzewo, a później z Familią Drzewo. Grupa wydała własnym sumptem almanachy Dopóki jesteśmy razem (informacje dotyczące tego okresu - zob.: E. Głębocka, Grupy Literackie w Polsce 1945-1989, wyd. II, 2000). Laureat wielu nagród m.in. nagrody głównej w konkursie poetyckim im. A. i St. Babińskich, Poznań (1999); „Strzała Łuczniczki" za najlepszą książkę, Bydgoszcz (2005) oraz „Srebrna Śliwka" - Twórca Roku, Wiadomości Wrzesińskie (2007).

 

Pomyślę o tym jutro
z Leszka Goldyszewicza

Codziennie mówiłem sobie
Jutro coś zrobię.
Odpiszę na list
Oddam dług, pożyczoną książkę. Jutro
Zbuduję piramidę
Napiszę arcydzieło
Obudzę się rano i to wszystko
Przyjdzie mi z łatwością.
Ale dziś zmęczenie chyli
Głowę jak snop nabity
Świetlistym kurzem
I ręce me kamienne
Nie mogą unieść ciężaru pióra.
Dopiero jutro zdobędę każdy szczyt
I świetlaną przyszłość.
Tymczasem czarny lej snu
Wióry piasku w oczach
Klatka ciemności.

Krzysztof Grzechowiak

 

Wersje odjazdu

Odjazd w obłoku popiołu
Przedtem
Dosiadłszy koni których żyły rozrywał ogień
A ciepły podmuch nozdrzy
Topił wosk i lód.

Wysmarowany sadzą
Przebiwszy się przez tunele
Z maską brudu na twarzy
Wychyniesz spod skorup asfaltu.
Przyjmie cię napowietrzne miasto w ramiona.

Albo w białej trumnie pościeli
Jak w śniegu zakopany po uszy
Odlot na inną planetę
W rakiecie śmiercionośnego snu.

Na lokach dymu
Które wyrzucał z trzewi parowóz
Lub jak zmięty papier
Porwany przez nieobliczalny wiatr.

Na koniec przekornie: pokazując język.

Krzysztof Grzechowiak

 

* * *

Zastanawiałem się, czytając tom poetycki Krzysztofa Grzechowiaka Regalia,co zdecydowało, że ta książka od razu do mnie przemówiła, że niemal natychmiast zwabiła mnie do swego interioru; nie czyniąc przy tym żadnych karkołomnych zabiegów, nie zalecając się ekwilibrystyką: języka, myśli, strategii. I po parokrotnej lekturze, zdałem sobie sprawę, że "stemplem" tej książki, jej "firmowym znakiem", jest - a u r a. Dokładnie tak; bardzo wyrazista aura: emocjonalna, myślowa, aksologiczna. Co się na nią składa? Jakie są jej podstawowe ingrediencje? Chyba takie: nuda peryferyjnej rzeczywistości, ostra świadomość własnego niespełnienia, brak złudzeń, co do realnej wartości świata.(...)

Trzeba jednak podkreślić, wiersze Krzysztofa Grzechowiaka, pomimo minorowego nastroju, nie są skargami, lamentacjami, jeremiadami. Są to utwory na swój sposób konfesyjne, ale zarazem analityczne i demaskatorskie. Pojedynczy przypadek jest w nich rozpatrywany jako przejaw ogólniejszej reguły, jako egzemplifikacja wielu podobnych egzystencjalnych wersji i wariantów. I właśnie umiejętność uogólnienia na szczególe, wpisywanie indywidualnej sytuacji w literackie i kulturowe konteksty (syn marnotrawny, zdetronizowany władca, pustynia rzeczywistości) decydują o tym, że wiersze Krzysztofa Grzechowiaka stanowią przekaz: wyrazisty, wiarygodny, przekonujący.

I jeszcze jedno. Mocny jest w Regaliach ton elegijny. Bohater tych wierszy nie ma złudzeń; "czas stracony" jest nie do odzyskania.(...) Oczywiście trzeba próbować,należy rejestrować błyski: wrażliwości, świadomości, języka,(...) by zostawić jakiś rodzaj świadectwa zmagań ze światem i sobą. Regalia Krzysztofa Grzechowiaka przekonały mnie, że wiersz może być wcale poręcznym narzędziem przy sporządzaniu życiowych bilansów.

 

                                                                                     Grzegorz Kociuba  

 

 

Strategia poetycka Krzysztofa Grzechowiaka ujawnia się już w pierwszym utworze jego nowego tomu (...), małe miasteczka i w ogóle prowincję uczynił naturalną scenerią swoich roz/g/rywek. Bliżej stamtąd do przyrody, do nieba (...).

W sennych wodach prowincji nie wypada silić się na bunt, wypada natomiast poczynić rzetelny bilans zysków i strat (...).

Grzechowiak wymyślił sobie bohatera swoich wierszy troszkę jako króla na opak, do którego pasują bardziej „regalia żebraka" niż berło i złoto. Z wysokości swego peryferyjnego tronu patrzy na rzekę zdarzeń dużych i małych. Skazany na klęskę, bo władający jedynie armią cieni (...) ze spokojem wypatruje „gromad barbarzyńców", tych ze słynnego wiersza Kawafisa. (...) Grzechowiak potrafi umieszczać w wierszu liczne furtki otwierające kolejne znaczenia. Paradoksalnie, poezja tego, który nie opisze świata, jest wybitnie opisowa i czepia się szczegółów jak bluszcz, wijąc się niekiedy w wyszukanych metaforach. To poezja stojąca po stronie rozumu, napis złożony z kamyków, które przez długie obracanie w ustach straciły ostre krawędzie, ale nie straciły wagi. Spójny, przemyślany tom. Zrozumiałe, niełatwe wiersze.

Jarosław Jakubowski

 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
   
  Copyright 2004-2011 Galeria Autorska