|
Czwartek, 25
II 2010, godz. 18 - spotkanie poetyckie z Krzysztofem
Grzechowiakiem pt.
„Pomyślę o tym jutro"
Krzysztof
Grzechowiak,
ur. 1955 we Wrześni.
Poeta, krytyk literacki. Debiutował w 1980 w „Radarze".
Publikował w „Nurcie", „Okolicach", „Tytule" i prasie
codziennej. Brał udział w almanachu młodej poezji wielkopolskiej
Przedpole
(1986). Wydał tomy poezji: Wersja
Ostateczna (1986),
Opis walki
(1989) Regalia (2005)
i Senilia
(2009). Od 1981 związany z NGP Drzewo,
a później z Familią Drzewo.
Grupa wydała własnym sumptem almanachy Dopóki
jesteśmy razem
(informacje dotyczące tego okresu - zob.: E. Głębocka, Grupy
Literackie w Polsce 1945-1989, wyd. II, 2000). Laureat wielu nagród
m.in. nagrody głównej w konkursie poetyckim im. A. i St.
Babińskich, Poznań (1999); „Strzała Łuczniczki" za najlepszą
książkę, Bydgoszcz (2005)
oraz „Srebrna Śliwka" - Twórca Roku, Wiadomości
Wrzesińskie
(2007).
Pomyślę o tym jutro
z
Leszka Goldyszewicza
Codziennie
mówiłem sobie
Jutro coś zrobię.
Odpiszę na list
Oddam
dług, pożyczoną książkę. Jutro
Zbuduję piramidę
Napiszę
arcydzieło
Obudzę się rano i to wszystko
Przyjdzie mi z
łatwością.
Ale
dziś zmęczenie chyli
Głowę jak snop nabity
Świetlistym
kurzem
I ręce me kamienne
Nie mogą unieść ciężaru pióra.
Dopiero
jutro zdobędę każdy szczyt
I
świetlaną przyszłość.
Tymczasem
czarny lej snu
Wióry
piasku w oczach
Klatka
ciemności.
Krzysztof Grzechowiak
Wersje odjazdu
Odjazd
w obłoku popiołu
Przedtem
Dosiadłszy
koni których żyły rozrywał ogień
A
ciepły podmuch nozdrzy
Topił
wosk i lód.
Wysmarowany
sadzą
Przebiwszy
się przez tunele
Z
maską brudu na twarzy
Wychyniesz
spod skorup asfaltu.
Przyjmie
cię napowietrzne miasto w ramiona.
Albo
w białej trumnie pościeli
Jak
w śniegu zakopany po uszy
Odlot
na inną planetę
W
rakiecie śmiercionośnego snu.
Na
lokach dymu
Które
wyrzucał z trzewi parowóz
Lub
jak zmięty papier
Porwany
przez nieobliczalny wiatr.
Na
koniec przekornie: pokazując język.
Krzysztof Grzechowiak
*
* *
Zastanawiałem
się, czytając tom poetycki Krzysztofa Grzechowiaka Regalia,co
zdecydowało, że ta książka od razu do mnie przemówiła, że
niemal natychmiast zwabiła mnie do swego interioru; nie czyniąc
przy tym żadnych karkołomnych zabiegów, nie zalecając się
ekwilibrystyką: języka, myśli, strategii. I po parokrotnej
lekturze, zdałem sobie sprawę, że "stemplem" tej
książki, jej "firmowym znakiem", jest - a u r a.
Dokładnie tak; bardzo wyrazista aura: emocjonalna, myślowa,
aksologiczna. Co się na nią składa? Jakie są jej podstawowe
ingrediencje? Chyba takie: nuda peryferyjnej rzeczywistości, ostra
świadomość własnego niespełnienia, brak złudzeń, co do realnej
wartości świata.(...)
Trzeba
jednak podkreślić, wiersze Krzysztofa Grzechowiaka, pomimo
minorowego nastroju, nie są skargami, lamentacjami, jeremiadami. Są
to utwory na swój sposób konfesyjne, ale zarazem analityczne i
demaskatorskie. Pojedynczy przypadek jest w nich rozpatrywany jako
przejaw ogólniejszej reguły, jako egzemplifikacja wielu podobnych
egzystencjalnych wersji i wariantów. I właśnie umiejętność
uogólnienia na szczególe, wpisywanie indywidualnej sytuacji w
literackie i kulturowe konteksty (syn marnotrawny, zdetronizowany
władca, pustynia rzeczywistości) decydują o tym, że wiersze
Krzysztofa Grzechowiaka stanowią przekaz: wyrazisty, wiarygodny,
przekonujący.
I
jeszcze jedno. Mocny jest w Regaliach ton elegijny. Bohater tych
wierszy nie ma złudzeń; "czas stracony" jest nie do
odzyskania.(...) Oczywiście trzeba próbować,należy rejestrować
błyski: wrażliwości, świadomości, języka,(...) by zostawić
jakiś rodzaj świadectwa zmagań ze światem i sobą. Regalia
Krzysztofa Grzechowiaka przekonały mnie, że wiersz może być wcale
poręcznym narzędziem przy sporządzaniu życiowych bilansów.
Grzegorz Kociuba
Strategia
poetycka Krzysztofa Grzechowiaka ujawnia się już w pierwszym
utworze jego nowego tomu (...), małe miasteczka i w ogóle prowincję
uczynił naturalną scenerią swoich roz/g/rywek. Bliżej stamtąd do
przyrody, do nieba (...).
W
sennych wodach
prowincji nie wypada silić się na bunt, wypada natomiast poczynić
rzetelny bilans zysków i strat (...).
Grzechowiak
wymyślił sobie bohatera swoich wierszy troszkę jako króla na
opak, do którego pasują bardziej „regalia żebraka" niż berło
i złoto. Z wysokości swego peryferyjnego tronu patrzy na rzekę
zdarzeń dużych i małych. Skazany na klęskę, bo władający
jedynie armią cieni (...) ze spokojem wypatruje „gromad
barbarzyńców", tych ze słynnego wiersza Kawafisa. (...)
Grzechowiak potrafi umieszczać w wierszu liczne furtki otwierające
kolejne znaczenia. Paradoksalnie, poezja tego, który nie opisze
świata, jest wybitnie opisowa i czepia się szczegółów jak
bluszcz, wijąc się niekiedy w wyszukanych metaforach. To poezja
stojąca po stronie rozumu, napis złożony z kamyków, które przez
długie obracanie w ustach straciły ostre krawędzie, ale nie
straciły wagi. Spójny, przemyślany tom. Zrozumiałe, niełatwe
wiersze.
Jarosław
Jakubowski
|