|
Czwartek, 25
II 2010, godz. 18 - otwarcie wystawy malarstwa Leszka
Goldyszewicza pt.
„My sobie a wy sobie".
Ekspozycja
czynna do 20 marca 2010.
Leszek
Goldyszewicz ur. w 1958 r. w Bydgoszczy. Zajmuje się przede
wszystkim malarstwem oraz, okazjonalnie, działaniami plastycznymi w
przestrzeni, w których wykorzystuje również muzykę mechaniczną
lub tworzoną przez zaprzyjaźnionych muzyków. Uprawia również
krytykę plastyczną. W ciągu ponad dwudziestu lat działalności
zorganizował około 50 wystaw indywidualnych oraz uczestniczył w
wielu zbiorowych. Wystawiał prace w kraju i zagranicą. Jest
laureatem jednej z edycji Bydgoskiego Biennale Sztuki. Aktualnie
zrzeszony w Związku Polskich Artystów Plastyków.
 Leszek Goldyszewicz, Na smierć i życie, olej, 100x70
*
* *
Leszek
Goldyszewicz często wraca do swoich starszych obrazów. Poprawia je
i zmienia. Warstwy farb na płótnie świadczą o kolejnych
wcieleniach aktu twórczego, jakby umysł artysty wciąż przechodził
metamorfozy świadomości. Ponowna praca przy kompozycjach już
„skończonych" dowodzi, że formę wciąż można doskonalić.
Potrzeba zmian staje się metodą nieustannego poszukiwania. Autor
mieszając konwencje stylistyczne chce złamać powagę i wprowadzić
element beztroskiej gry. Można to nazwać groteskowym
sentymentalizmem albo poetycką zabawą, ale w efekcie staje się
osobistym opisem świata, autorskim aneksem do rzeczywistości. (...)
Jest
w tych dokonaniach energetyczny potencjał i prostota wyrazu. Malarz
unika patosu i powagi. Bardziej polega na intuicji i emocjonalności
niż na chłodnej racjonalnej kalkulacji. Środki malarskiego
przekazu skupione są głównie na ekspresji wyrazu - nieodzownym
elemencie tej twórczości. (...)
Nasza
współczesność wciąż potrzebuje nowych odniesień i symboli.
Goldyszewicz często inspiruje się mitami. Mitologizuje
rzeczywistość poszerzając w ten sposób możliwości
interpretacyjne swoich obrazów. Archetypiczne opowieści zostają
zapisane w formie znaków. „Sceny" z malarskiego alfabetu
Goldyszewicza układają się w całość. Obrazy połączone wątkiem
tajemnicy wprowadzają widza w dziwną opowieść, zbudowaną jakby z
rozwarstwienia jaźni - łagodną, wolną od koszmarów. Znaki i
postacie układają się w czytelne „zdania", tworząc
jednocześnie kompozycje afiguratywne. Plamy koloru mieszają się z
rysunkiem. Tło zlewa się z ludźmi, zwierzęta z przedmiotami.
Rysunek bywa to wyraźny, wielokrotnie powtórzony, to znów
zamazany, poruszony. Obrazy coś skupiają, coś rozpraszają,
figuracja przemienia się w abstrakcję, świadomość dotyka
podświadomości.
Jacek
Soliński
|